Inne miejsca

Ojciec... Stare Miasto... Winiarnia Fukiera... W tej samej winiarni siedziałem w 1938 r. w towarzystwie Stefana Napierskiego, znakomitego, wnikliwego i wyjątkowo oczytanego krytyka, a zarazem oryginalnego poety, i popijając czerwone francuskie wino uczenie komentowałem jakieś drobne szczegóły związane z dopiero co odbytym przez nas spacerem literackim. Uprawialiśmy bowiem spacery literackie po Warszawie, tak bardzo popularne i tak mocno związane z tradycją w Paryżu czy Londynie, a tak rzadkie właściwie, a przy tym prawie egzotyczne, na terenie naszej stolicy. Wałęsając się beztrosko po mieście wywoływaliśmy przy nadarzającej się sposobności duchy mężów dawno już zmarłych oraz cienie przedziwnych kobiet, których życie - a przynajmniej jakaś jego istotna cząstka - upłynęło w Warszawie. I to zarówno w Warszawie historycznej, jak i w Warszawie zmyślonej: w strofach poematu albo na kartach powieści. Wydeptywaliśmy oczywiście więc po warszawskich ulicach ślady Brodzińskiego, Słowackiego czy Norwida.

Wojna .