Warszawskie budynki

Nie żal nam oczywiście ani warszawskich kamienic czynszowych, ani nowych budynków reprezentacyjnych; nie będziemy również opłakiwać zrujnowanych dworców, mostów, hoteli czy kinematografów. Wszystkie one odrodzą się z łatwością i to w jeszcze doskonalszej postaci. Nie odbudujemy jednak ani zniszczonego doszczętnie Zamku Królewskiego z jego gotyckimi partiami, ani Katedry Sw. Jana z jej niezliczonymi nagrobkami i tablicami komemoratywnymi, ani prastarej kamienicy Pod Sw. Anną Samotrzecią, ani historycznych pałaców przy Miodowej, ani uroczych pawilonów łazienkowskich (które również podobno padły ofiarą ostatnich wypadków), ani też przepięknie wygiętej linii Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu, która tym była dla Stolicy, czym dla Wenecji jej słynny Canal Grandę. W gruzach legła chluba całej Warszawy: dzielnica staromiejska. Skruszyły się sędziwe patrycjuszowskie kamienice Pod Okrętem, Pod Lwem, Pod Murzynem. Rozsypały się w proch pamiątkowe tablice przekazujące potomności imiona i zasługi Baryczków, Drewnów czy Zembrzuskich.

Wojna .